Recenzja Wojtka Chmielarza: „Sekretna kolacja” – Raphael Montes

sekretna_banner.png

Dawno żadna książka mnie tak nie wciągnęła, jak „Sekretna kolacja” Raphaela Montesa. To powieść mocna, groteskowa, zabawna, przerażająca, śmiała i odważna. Wszystko to naraz.

Na początku lipca z okazji premiery francuskiego tłumaczenia „Podpalacza” pojechałem na festiwal kryminału do Frontignan nad Morzem Śródziemnym. Bardzo przyjemna impreza. To, co mnie najbardziej zaskoczyło to fakt, że zaproszono tam autorów faktycznie z CAŁEGO świata. Z tej mniej może dla Francuzów znanej części Europy byłem ja oraz autorzy z Czech i Mołdawii. Był twórca kryminałów z Nigerii oraz Sudanu, a także z Peru, Argentyny czy Haiti. Jak cholernie ja wtedy zazdrościłem Francuzom! Bo Polski rynek jest zalewany tłumaczeniami powieści kryminalnych amerykańskich i skandynawskich.  Czasami pojawi się ktoś z Wielkiej Brytanii. Jeszcze rzadziej ktoś z Francji. Broni się jeszcze Hiszpania, Rosja, Niemcy i Włochy, ale to są pojedyncze nazwiska. Kryminałów z Afryki pojawiło się niewiele (ja kojarzę tylko Bernharda Jaumanna, który choć z Niemiec pisze o Namibii). Trochę z Ameryki Południowej. Ale bodajże tylko jedna autorka arabska. A co z Rumunią, Bułgarią, Grecją? Co z prawie całą Afryką i Azją? Tam się nie pisze kryminałów? Nie wydaje się nic, na co warto zwrócić uwagę? Nie wierzę. Jako autor i czytelnik jestem spragniony spotkania z pisarzami z innych rejonów świata. Chciałbym poznać ich wrażliwość. Zobaczyć, jak oni widzą kryminał jako gatunek, jak go wykorzystują, jak piszą, jakie mają pomysły. Dlatego, kiedy tylko zobaczyłem „Sekretną kolację” Brazylijczyka Raphaela Montesa natychmiast się na nią rzuciłem. I nie zawiodłem się!

 

Czterech młodych ludzi z interioru przybywa na studia do Rio de Janeiro. Głowę mają pełną marzeń. Jeden chce zostać przedsiębiorcą, drugi światowej sławy kucharzem, trzeci informatykiem, czwarty lekarzem. Wspólnie wynajmują duże, przyjemne mieszkanie. Kilka lat później spotykamy ich po raz kolejny i widzimy, że marzenia nie wytrzymały zderzenia ze smutną rzeczywistością. Dante – narrator, który chciał zostać biznesmenem, pracuje jako pomocnik w księgarni i zaczytuje się w literaturze motywacyjnej. Hugo robi jako podrzędny pomocnik w restauracjach. Leitao waży około 170 kilogramów, nigdy nie miał dziewczyny i dnie spędza słuchając (nawet nie oglądając!) pornosy w internecie. Miguel ma najwięcej szczęścia. Zahaczył się jako lekarz stażysta w szpitalu, ale nawet on ledwo wiąże koniec z końcem, bo rząd wstrzymał wypłatę stypendiów. Na urodziny Leitao przyjaciele robią mu dziwaczny prezent – wynajmują mu prostytutkę Corę, z którą chłopak ma przeżyć pierwszy raz. Nie przewidują jednak, że Leitao tak się to spodoba, że wyda na usługi dziewczyny wszystkie swoje pieniądze. A także te przeznaczone na czynsz. Wkrótce czwórka przyjaciół dowiaduje się, że mają dług sięgający 24 tysięcy reali (1 real to obecnie trochę powyżej 1 zł) i żadnych szans, żeby go spłacić. Wpadają na pomysł urządzenia w swoim mieszkaniu kolacji. Ale w ogłoszeniu na portalu internetowym Leitao pisze, że na posiłek będzie się składać danie z ludzkiego mięsa. Anons zostaje szybko wycofany, ale jeszcze szybciej zgłaszają się potencjalni chętni. I oferują bardzo duże pieniądze…

 

„Sekretna kolacja” to niby thiller, ale mocno zahaczający o groteskę. Jest dużo makabry, chociaż paradoksalnie (mimo, że to powieść o kanibalizmie) niewiele brutalności. Za wyjątkiem dwóch fragmentów, o czym później. Słuchało mi się tego, wyjątkowo przyjemnie. Akcja jest bardzo sprawnie poprowadzona. Bohaterowie wiarygodni. Bardzo szybko kupiłem tę konwencję i z zapartym tchem śledziłem wydarzenia. Chociaż, jak to mówili bohaterowie „Pulp Fiction” – śmieszne są te małe różnice. Pierwsza rzecz, którą robią ledwo wiążący koniec z końcem młodzi ludzi, kiedy wpadają w kłopoty finansowe? Zwalniają sprzątaczkę. I postanawiają podzielić się kontem na netflixie. Tak jest, dobrze Państwo przeczytali – zwalniają sprzątaczkę. Trochę mi się to kłóci z obrazem Brazylii, który mam w głowie, ale cóż – nigdy tam nie byłem, nie zamierzam się kłócić. Ot, ciekawostka.

 

„Sekretną kolację” czyta Maciej Kowalik. I to była kolejna niespodzianka. Kiedy po raz pierwszy usłyszałem głos lektora, byłem pewien, że zepsuje mi przyjemność słuchania. Po dziesięciu minutach zmieniłem zdanie. Nie wiem, jak pan Kowalik radzi sobie z innymi audiobookami, ale jego wykonanie „Sekretnej kolacji” jest mistrzowskie. Jego głos idealnie pasuje do narratora powieści i mam wrażenie, że wynosi całość o jeden poziom wyżej.

 

„Sekretna kolacja” na pewno nie jest powieścią dla wszystkich. Trzeba powiedzieć uczciwie, nie każdy zaakceptuje ten groteskowy i makabryczny klimat. W powieści są także dwie wyjątkowo brutalne sceny. Jedna wzbudziła mój uśmiech, bo trzyma się konwencji, ale druga jest całkowicie na serio. I nawet ja, autor kryminałów, który niejedną straszną historię przeczytał i napisał, musiałem na kilka minut przerwać słuchanie, żeby odsapnąć. Na pewno nie jest to powieść, którą można słuchać przy dzieciach. Pamiętając o tych zastrzeżeniach, jest to jedna z najciekawszych książek, z którymi zapoznałem się w tym roku. Świeża i odważna.

Wojciech Chmielarz

Posłuchaj bezpłatnego fragmentu:

 

Recenzja Wojtka Chmielarza: „Sekretna kolacja” – Raphael Montes

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s