Z jaką prędkością słuchać audiobooków?

guy_with_headphones.png

Wiecie, że prędkość odtwarzania można zwiększać? W aplikacji Storytel znajdziecie ikonkę wyglądającą jak samochodowy prędkościomierz (podpowiedź jak ją znaleźć macie poniżej)– polecam z nim poeksperymentować.

Wiecie, jakie odpowiedzi najczęściej padają z ust miłośników książek, gdy tłumaczą, dlaczego nie słuchają audiobooków? Po pierwsze, twierdzą, że nie są w stanie skupić się na historii, gdy ktoś czyta im ją do ucha – po prostu odpływają myślami. Po drugie, drażni ich wolne tempo czytania przez lektora, bo oni sami tekst przyswajają dużo szybciej. Uwagi w pełni zrozumiałe – sam wprawdzie z koncentrowaniem się na audio nie mam problemu, czasami jednak zdarza mi się utyskiwać w myślach na żółwie tempo lektora.

Raczej – zdarzało mi się.

Bo słuchając „The Desert Spear” autorstwa Petera V. Bretta, czytanej przez Colina Mace’a, postanowiłem użyć ikonki do sterowania prędkością. Wprawdzie już wcześniej się nią bawiłem, robiłem to jednak z „Kongresem futurologicznym”, i stwierdziłem, że w przypadku słuchowiska zbytnio zniekształca to dźwięki. Jeżeli jednak mamy do czynienia z audiobookiem i pojedynczym lektorem czy lektorką – o, tu już możliwości jest sporo. Książkę zaczynałem z normalnym tempem, kończyłem zaś już na 1,75, czyli blisko dwukrotnie wyższym.

Oczywiście, wiele zależy od lektora. Pan Mace jest świetny, niemniej czyta powoli, dlatego przy 1,25 niemalże nie sposób dostrzec zmiany, a nawet przy 1,5 bardzo wyraźnie słuchać długie pauzy między wyrazami. Prędkość 1,75 to inna para kaloszy – tu słowa już mkną, dlatego tak wysokie podkręcenie prędkości sprawdziło się głównie dlatego, że w świecie powieści Bretta spędziłem już kilkadziesiąt godzin („The Desert Spear” to drugi tom „Cyklu Demonicznego”, w Polsce wydany jako „Pustynna włócznia” – w dwóch częściach), znałem więc bohaterów, specyficzne słownictwo itp. Sadzę, że przypadku wchodzenia do nowego uniwersum, 1,5 to maksimum.

Przy czym trzeba brać pod uwagę, że niektórzy lektorzy już naturalnie czytają szybciej, „podkręcenie” ich na więcej niż 1,25 może więc się nie sprawdzić. Przykładem Neil Gaiman, który w „Neverwhere” miał wysokie tempo, podobnie Robert Więckiewicz jako narrator „Blade Runnera”. Zdarzają się też książki, w których język jest wyzwaniem, dlatego trzeba bardzo się na nim skupić – jak w „Cyberiadzie” Stanisława Lema.

Z pewnością jednak na swoich storytelowych Półkach macie pozycje, przy których użycie prędkościomierza może być często używany. Dzięki temu nie tylko będziecie szybciej przyswajać treść, ale też zwiększy się wasza koncentracja – wysokie tempo lektora zmusza odbiorcę do większego skupiania się na audio, dzięki czemu nie sposób błądzić myślami.

Plusy są tu więc ewidentne. Teraz słucham „The Daylight War” Bretta, więc wciąż o demonach, a dzięki tempu 1,75 zajmie mi to nieco ponad piętnaście godzin, zamiast dwudziestu sześciu i pół.

Tutaj znajdziecie opcję szybszego czytania w naszych aplikacjach:

telefony.jpg

 

Jeżeli jeszcze nie korzystacie z aplikacji, możecie ją pobrać tutaj:

Z jaką prędkością słuchać audiobooków?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s